powrót do strony głównej








1.Geneza firmy.


Jest wiosna roku 1995. Stasia i Marysia - moja żona, jadą do Sambora na Ukrainie pohandlować ciuchami. W pociągu poznają panią Oleksandrę Horodecką /Lesię/ - nauczycielkę Szkoły Zawodowej w Dobromilu na Ukrainie. Nauczycielkę tę zapraszają do siebie przy okazji następnego pobytu w Polsce. W niespełna tydzień po tym, Lesia wraz ze swoją koleżanką przyjeżdżają do Czarnej w Bieszczadach/ gdzie mieszkaliśmy/. Zatrzymały się na noc u Stasi /naszej sąsiadki/. Akurat znalazłem się na rencie chorobowej. Przydałaby się jakaś praca w ograniczonym zakresie, tym bardziej, że podjąłem starania o zarejestrowanie firmy koszykarstwa wiklinowego i trzeba mi było rąk do pracy. Na moją prośbę Lesia zobowiązała się porozmawiać ze swoim dyrektorem. Po niedługim czasie otrzymałem pozytywną odpowiedź.
             Jadę do Dobromila. Dyrektorowi Szkoły Zawodowej, zwanej tam Uczyliszcze, panu Myronowi Kowalowi wyjaśniam, że chodzi mi o przygotowanie pewnej grupy uczniów do zawodu koszykarz - wikliniarz, których po zakończonym nauczaniu chciałbym zatrudnić w swojej firmie. Po konsultacji z kuratorium we Lwowie zapadła decyzja o zatrudnieniu mnie w charakterze nauczyciela zawodu od dnia 1 września 1995 r. Chcę tutaj zaznaczyć, że konkretność działania wywarła na mnie duże wrażenie.
             Zupełna rozwiązłość dyscyplinarna wśród uczniów i nauczycieli uniemożliwiła mi realizację programu. Po roku pracy zwolniłem się. W maju 1996 r. z inicjatywy p. Myrona Kowala następuje u mnie w domu prywatne spotkanie, na którym oświadcza, że atmosfera w szkole stała się nie możliwa do dalszej pracy. Postanowił się zwolnić. Idea wyszkolenia koszykarzy spodobała mu się. Chciałby założyć własną firmę na Ukrainie i liczy na moją pomoc. Postanawiamy zjednoczyć siły i utworzyć wspólną firmę. Ja wyszkolę przyszłych pracowników i przekażę swoją wiedzę dotycząca materiałów oraz produkcji. On natomiast, zajmie się sprawami organizacyjnymi a także stroną finansową całego przedsięwzięcia.
             Spotkały się dwie bratnie dusze on pragmatyk, ja mistyk, on ciało a ja dusza. Takie zespolenie musiało dać wyniki. Oczywiście zrezygnowałem z zamiaru utworzenia własnej firmy a zgromadzony wcześniej sprzęt mechaniczny: korowarkę i taśmiarkę sprzedałem, Myronowi. Względy wymagań finansowych administracji ukraińskiej spowodowały, że zostałem cichym wspólnikiem firmy. Do moich obowiązków będzie należało: doradztwo zawodowe, szkolenie nowych pracowników, kontrola jakości wyrobów. Wykonywanie powyższych obowiązków będzie zależało od potrzeb a gratyfikacją za powyższą pracę będzie: Zapewnienie zakwaterowania z całodziennym wyżywieniem w czasie pobytu służbowego w siedzibie firmy a także, zwrot rzeczywistych kosztów podróży w obie strony z m-ca zamieszkania do siedziby firmy.



2. Rozpoczęcie działalniści.


Rozpoczęły się 96 przygotowania do rozruchu firmy. W czerwcu 1996 r. odbył się pierwszy kurs koszykarski w Samborze na Ukrainie. Uczestniczyło w nim 14 osób, z których cztery podjęły pracę w przyszłej firmie. Z naborem ludzi do pracy było niezwykle trudno: Brak nawyków dyscyplinarnych a z pojęcia "Pracy od podstaw", społeczeństwo ukraińskie zostało wyzute. 1996.07.02 Zarejestrowaliśmy firmę jako Prywatne Przedsiębiorstwu Firmy "LOZA" w Chyrowie na Ukrainie. Nastąpiło intensywne pozyskiwanie dziko rosnącej wikliny do nauki przyszłych pracowników i do przyszłej produkcji. Pozyskiwaniem wikliny zajmowała się rodzina p. Myrona i ja. Odbywało się to bardzo prymitywnymi metodami jak cięcie nożami i sekatorami wikliny, oraz jej korowanie za pomocą gwoździ wbitych w deskę.



3. Produkcja.


Produkcję rozpoczęto od wyplatania koszyczków do szklanek w kompletach z tackami i koszyczków do chleba. Przeszkoleni pracownicy wykonywali produkcje we własnych mieszkaniach. Stosunek pracy nie był uregulowany ze względu na brak doświadczenia i rutyny pracy koszykarzy. Należało włożyć wiele wysiłku w kierunku zmiany mentalności pracowników, dla, których ważniejsza była praca na własnych działkach przy uprawie ziemniaków, jak dająca o wiele większe dochody praca przy produkcji wikliniarskiej. Problemem było też powszechne bumelanctwo, alkoholizm i kradzieże tak materiałów, jak i gotowych wyrobów. Rosnące zainteresowanie wyrobami wiklinowymi przy braku doświadczenia naszych koszykarzy, wymusiło na Myronie konieczność uzupełniania asortymentu wyrobów po przez zakupywanie niektórych z nich w polskim Rudniku n/Sanem. Z Rudnika też należało przywozić wiklinę do produkcji, gdyż miejscowa dziko rosnąca nie spełniała wymogów rynku. Potrzebne były wyroby wykonane z wikliny szlachetnej, której na Ukrainie nie było. Przewóz wyrobów i wikliny przez granicę stwarzało nie lada problem. Dużo pieniędzy i gotowych wyrobów należało przeznaczyć dla skorumpowanych ukraińskich pograniczników i celników. Po przez polski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Iwoniczu uzyskałem dostęp do sadzonek wikliny "amerykanki". Sadzonki nielegalnie przewoziłem na Ukrainę. W Chyrowie założyliśmy pierwszą 0,5 ha, plantację wikliny. Praca na plantacji wykonywana była ręcznie przez członków rodziny i przeze mnie. Pierwsze zbiory były mizerne, nie mniej jednak w następnych latach udało się plantację poszerzyć do 2 ha.



4. Dzień dzisiejszy


Cały czas trwało szkolenie nowych koszykarzy. Zwiększał się też asortyment 5 i jakość wykonywanych wyrobów. Powoli wchodziliśmy na rynek najpierw lokalny potem lwowski, samborski, użgorodzki. Co dziwne wyroby naszej firmy podbiły rynek w Użgorodzie pomimo dużych tradycji koszykarstwa zakarpackiego? Nasza produkcja była wykonywana ze szlachetnej odmiany wikliny zwanej "amerykanką" a także przewyższała jakością zakarpackie wyroby. Koszty produkcji były i są dosyć wysokie, na co niewątpliwie na wpływ korupcja wszelkiej maści urzędników. W pięcioletnią rocznicę, licząc od pierwszego kursu, w Samborze, odbyła się miła uroczystość, na której zasłużonym pracownikom wręczono dyplomy i drobne upominki. W roku 2000 stosunek pracy z niektórymi pracownikami został uregulowany. Pracowników zgrupowano w jednym miejscu w wydzierżawionym obiekcie po inkubatorze drobiu. Warunki pracy były b.trudne a zwłaszcza zimą. Nie było wody bieżącej. Woda w moczarkach zamarzała.



5. Budowa nowych obiektów i przenosiny.


Na początku 2001 r. Myron postanowił zbudować własne obiekty, do których przeniesie się firmę. W między czasie Myron wybudował piec z kotłem do gotowania wikliny. Wzięto się ostro do pracy. Większość niefachowych prac wykonano siłami rodziny. W listopadzie 2002r. nastąpiły przenosiny do nowych obiektów. Siedziba firmy jest na wskroś nowoczesna z ciekawym rozwiązaniem ogrzewania. Trzy ogromne pomieszczenia o powierzchni....m2 zapewniają przy obecnej ilości pracowników(tu podać ilość) bardzo dobre warunki pracy. Studnia specjalnie wykopana ma zapewnić bieżącą wodę. Jest osobne pomieszczenie do moczenia wikliny. Zadbano też o warunki specjalne, gdzie pracownicy mogą sobie przygotować posiłek i go spożyć. Jednak zwiększająca się produkcja wymusi niebawem wyszkolenie następnych pracowników i pracę na firmie trzeba będzie ustawić na dwie zmiany.



6. Podsumowanie.


Niezwykły upór o ogromna wola samo realizowania się przy pragmatyźmie Myrona i jego małżonki Teresy, oraz moim mistycyźmie, dały niespodziewane wyniki. Nastąpił wspaniały rozwój firmy, której produkcja zasłynęła z dobrej jakości. Wyroby naszej firmy znajdują nabywców w całej Ukrainie od Lwowa po przez Odessę po Dombas a także po za granicami w Moskwie, Jarosławiu i na Syberii. Jakość wyrobów doceniana jest przez polskie środowisko wikliniarzy. A wszystko to za przyczyną dwóch ludzi, którzy przypadli sobie do serca pomimo tak przecież odmiennych charakterach. Aby jednak coś istniało musi nastąpić połączenia ciała i duszy. To właśnie nastąpiło. Wynik tego mariażu został wyżej opisany.




Wzdów 30 kwiecień 2003 r. Zdzisław Kwasek




⇧ Do góry

Zdzisław Kwasek © Copyright 2002
shengjk@tlen.pl
Pomógł Pajączek